Derek’s POV
Zamknąłem swoją metalową szafkę i
ruszyłem w stronę stołówki. Nienawidziłem chodzić do szkoły. Po prostu.
Zjawiałem się tutaj sporadycznie, zaliczyłem jakieś sprawdziany i tyle. Nie
podobał mi się też fakt, że nauczyciele porównywali mnie do Jasona, albo Drewa. Raz twierdzili, że przecież stać mnie
na coś więcej, że nie muszę upodabniać się do swojego starszego brata, a drugim
razem mówili, że powinienem brać przykład z młodszego kujona. Niech wrzucą na
luz. Uważam, że to wiele, iż przychodzę na lekcje.
Skierowałem się w stronę szkolnej
stołówki i szukałem wzrokiem moich przyjaciół. Nie, nie należałem do jakieś
grupki „badassów”, noszących postrach wśród uczniów. Przerwy zazwyczaj
spędzałem w towarzystwie mojego kumpla Andy’ego i jego dziewczyny Sarah. Jednakże
nie zauważyłem ich przy żadnym stoliku.
„Dziwne…”
– pomyślałem – „Czyżby zrobili sobie wolne we dwójkę?”
Rozglądałem się po pomieszczeniu z
niezadowoleniem wymalowanym na twarzy. Co za żenada, nie mam koło kogo usiąść.
To nie tak, że nikt mnie nie lubił. Sprawa wyglądała inaczej: mnie nie dało się
lubić. Nigdy nie udzielałem się w życie szkolne i towarzyskie, nie dbałem o
pierdoły jakimi są wybory do samorządu czy bale z okazji Halloween. Ludzie
znali mnie jako brata Jasona, Justina czy nawet Drewa. Dokładnie! Młodszy brat
był bardziej popularny ode mnie. Nie płakałem z tego powodu, w życiu! Jednak w
takich sytuacjach, czułam się jak żałosny samotnik. Zachować się jak zraniona
dziewczyna po zerwaniu i spędzić przerwę samemu w jednej z kabin męskiego
kibla? Odmawiam.
Nagle moją uwagę przykuły dwie
mijające mnie dziewczyny: blondynka i ruda. Momentalnie oprzytomniałem,
uświadamiając sobie, że to ta sama śpiąca królewna spod mojego domu. Te same
cudowne włosy i sposób chodzenia. Skręciło mnie w brzuchu. Była oszałamiająca.
Gdybym tak kiedykolwiek mógł ponownie usłyszeć jej głos.
- Stary,
zamierzasz tak stać tutaj całą przerwę? Przykuwasz spojrzenie – wyrwał mnie z
zamyślenia Andy.
- Nie,
nie – potrząsnąłem głową. – Ty, szukałem cię! – wycedziłem przez zęby.
- Nie
sądzę, stoisz tutaj od jakiś dziesięciu minut – zaśmiał się i ruszył w kierunku
Sarah, siedzącej przy stoliku niedaleko okna.
- Długo
tam siedzicie? – dogoniłem go.
- Stary,
od samego początku przerwy. Zastanawialiśmy się, czemu do nas nie podchodzisz.
Stałeś tam jakby kto z ciebie duszę wyciągnął, postanowiłem sprawdzić czy
wszystko gra – uśmiechnął się do mnie.
- Tak,
wszystko okay. Nie zauważyłem was i najzwyczajniej się zamyśliłem – zapewniłem
go.
- Cześć
– kiwnąłem do Sarah i zająłem miejsce przy stole. Umierałem z głodu.
- Hej
Derek. Jak się masz? – uśmiechnęła się promiennie.
- W
porządku.
Zajadałem
się zachłannie sałatką i kanapką z tuńczyka, bo to jedyne, co oferowała szkolna
stołówka dzisiaj, gdy usłyszałem okrzyki i klaskanie.
Nie wierzyłem własnym oczom i
przecierałem je co najmniej 3 razy. Drew pośrodku stołówki w starciu z jakimś
footballerem, którego imienia nie znałem. Co do cholery? Drew nie wdaje się w
bójki, nigdy! Zerwałem się z miejsca i pobiegłem, przeciskając się przez tłum
nastolatków. Nie wiem co tak fantastycznego było w bijatyce dwóch idiotów.
Chcieli pokazać, że mają jaja i potrafią się bić? Równie dobrze, mogliby
ściągnąć spodnie i udowodnić posiadanie swoich narządów. Żenada.
- DREW!
– krzyknąłem, chcąc przywołać go do porządku
Co ja
robię? Przecież nie usłyszę od niego „Słucham” w odpowiedzi. Zrobiłem 2 kroki
do przodu, ściągając na siebie uwagę całej społeczności szkolnej i odepchnąłem
najpierw tego kolesia z ulizaną grzywką, a następnie przytrzymałem mojego
brata.
- Stary,
wyluzuj! Co ty wyprawiasz? – szepnąłem w nerwach, ale chłopak od footballu
uderzył mnie w bok. Szybkim ruchem odwróciłem się i sprzedałem mu całkiem
niezły cios w dolną część twarzy. Upadł na ziemię.
-
Trzymaj się z dala od nas, ZROZUMIANO? – krzyknąłem i ostatni raz kopnąłem go w
brzuch.
- Drew,
zmywamy się! – pociągnąłem swojego brata w stronę wyjścia.
Ledwo co
zdążyliśmy opuścić gmach szkoły, a w głośnikach usłyszałem znajomy głos naszego
ukochanego dyrektora.
„Drew i
Derek Bieber proszeni do gabinetu Dyrektora, natychmiast”
- Co żeś
ty narobił? – podniosłem głos na brata – Dostał lepszą ocenę od ciebie z testu
czy co? – Drew milczał – No gadaj, bo teraz oboje mamy przesrane przez twoje
hormony!
- On…
obraził naszą mamę, porównał ją do dziwki – odparł sucho Drew.
Zrozumiałem.
Tyle mi wystarczyło, aby z podniesioną głową wrócić do szkoły i bronić nas
obojga przed dyrektorem. Nikt nie będzie poniżał mojej rodziny! Z głową
uniesioną do góry ruszyłem w stronę gabinetu dyrektora, a Drew za mną.
Jason’s POV
Zdenerwowany zmierzałem ku stacji
metra. Zawsze poruszałem się komunikacją miejską i nie miałem z tym większego
problemu. Nasz jedyny samochód był używany przez Dereka i Drewa, aby dojeżdżać
do szkoły. Mama stwierdziła, że ja i tak siedzę w domu, nie pracuję i nic nie
robię, więc nie potrzebuje auta. Gdyby tylko wiedziała…
Przez ten cały czas zastanawiałam
się co Jamie chce ode mnie. W głębi serca, domyślałem się o jakie gówno chodzi,
lecz nie chciałem sam przyznać się przed sobą. A co jeśli zażąda pieniędzy?
Złapałem się za głowę dosłownie i w przenośni. Pieprzyć to!
Wyszedłem ze stacji metra, a
promienia słońca uprzykrzały mi spacer. O mało co nie oślepłem! Skierowałem się
w północną stronę Loud St. Kilkanaście metrów i skręcę w kamienną dróżkę,
prowadzącą do opustoszałej fabryki.
Gdy dotarłem na miejsce, wszedłem
tylnym wejściem i usiadłem na obtartej kanapie. Tyle godzin zmarnowałem w tym
miejscu, paląc trawkę i inne świństwa. Czasem chciałbym z tym skończyć. Wszyscy
stracili nadzieje we mnie. Podobnie jak i ja.
- Witaj
Bieber – usłyszałem głos Jamiego.
- Siema
stary – kiwnąłem do niego uprzejmie, chcąc wyładować gęstą atmosferę.
- Nie
jest tak kolorowo, jak ci się wydaje – pokiwał głową i potarł rękoma skronie.
Rozsiadłem
się wygodnie, czekając na najgorsze.
-
Hilarous się niecierpliwy – rzekł rzeczowo. – słuchaj, nie będę owijał w
bawełnę. On chcę kasy jak najszybciej. Ten koleś nie będzie się bawił w jakieś
gierki z nastolatkiem, albo oddasz mu pieniądze albo będziesz miał ogromny
problem Bieber. Jako, że należysz do mojej grupy starałem się załagodzić
sprawę.
- Co
masz na myśli? – zmarszczyłem brwi.
-
Wpłacisz mu zalicznkę.
-
Zaliczkę? – zdziwiłem się.
- No tam…
kilkaset dolców. W dodatku umówiłem cię z nim na spotkanie. Nie wiem czy ci się
to podoba czy nie – wzruszył ramionami. – sprawę trzeba rozwiązać jak
najszybciej! – podniósł się z fotela.
- Ale ja
nie mam tych pieniędzy Jamie – odparłem cicho.
- To je
zdobądź – krzyknął. – Jason, wiesz, że zawsze wstawię się za tobą, ale to już
naprawdę przegięcie! Jutro jesteś umówiony na spotkanie z Hilarousem punk 12 w
południe w jego budzie. Nie spóźnij się i nie martw. To jedynie rozmowa –
poklepał mnie po plecach. – Ja spadam, dziewczyna na mnie czeka – puścił do mnie
oczko z wymalowanym uśmiechem na twarzy.
Z furią
kapnąłem drewniany stolik.
-
Cholera!
Sto
dolców, które pożyczyłem wczoraj od Drewa straciłem na paczkę fajek i dług u
jednego kolesia. Nie pamiętałem wtedy o sprawie z Hilarousem. Szczerze
powiedziawszy, sam nie wiem ile dokładnie mu wiszę. Many uparł się, że przeze
mnie jego towar został skradziony. Kilka miesięcy temu wraz z kumplami miałem
warte na jego terenie. Nie dopilnowaliśmy go do końca i z jego fabryki zniknęło
kilkaset gramów heroiny. Też mi wielka rzecz dla takiej fuchy, jaką on pełni!
Nie daje mi spokoju od miesiąca, a ja najzwyczajniej: jestem bez grosza!
- Niech
to psia krew! – zaklinałem kolesia sam do siebie, po czym opuściłem budynek.
Postanowiłem
przejść się po slamsach. Może i byłem biały, ale nie bałem się czarnych. Chodzi
o człowieka, a nie o jego pochodzenia. Mam wielu czarnoskórych przyjaciół, z
którymi spotykam się na co dzień. Czarni wywierali u mnie respekt. Podziwiałem
ich i momentami chciałem naśladować, dlatego z taką chęcią przyglądałem się
ludziom w tych częściach miasta.
Gdy znalazłam się na znanej ulicy
Bronxu, wyciągnąłem z kieszeni papierosa i odpaliłem go. Mój organizm domagał
się nikotyny już od dłuższego czasu. Musiałem zaspokoić swoją potrzebę. Co za
ulga! Zapach i smak wszystkich substancji smolistych wypełnił moje płuca. Momentalnie przybyło
mi energii. Szedłem uśmiechnięty, szarawym chodnikiem, co chwilę przyglądając
się mijanym ludziom. Zatrzymałem się przy wystawie jakiegoś lumpeksu z całkiem
w porządku ciuchami. Jednak to nie ubrania zwróciły moją uwagę, ale ogłoszenie
zawieszone na szybie.
„ CHCESZ PRZEKONAĆ SIĘ JAK SILNY
JESTEŚ? SPRÓBOWAĆ SWOICH TRIKÓW W PRAWDZIWEJ WALCE? ZGŁOŚ SIĘ DO NAS!
NOWOJORSKIE WALKI MMA!”
Uśmiechnąłem się w duchu.
Justin’s POV
Ociągając się, podniosłem się z łóżka,
kierując się w stronę kuchni.
- 13
godzina – powiedziałem sam do siebie.
Przypomniałem sobie poprzednią noc i
tajemniczą dziewczynę o imieniu Clary. Jeżeli nie była chętna, to co robiła w
klubie? Zazwyczaj takie laski były dla mnie skończone. Zwykła strata czasu.
Jednak z nią było coś innego, coś co skupiało twoją uwagę na minuty. Zaczynałeś
wtedy bawić się w jakiegoś filozofa, zastanawiając się „kim jest, skąd
pochodzi, co lubi robić?”. Marzysz o tym, aby usłyszeć ponownie ten spokojny,
melancholijny głos. Żałujesz tego, że wczoraj choć w małym stopniu podniosłeś
głos na nią. Właśnie tego typu osobą była. Nawet Justin Bieber chorujący na
znieczulice, myślał o niej minutami.
„Koleś,
ogarnij! Co jest z tobą nie tak?” – przywołałem się do porządku i przestałem
myśleć o sobie w 3 osobie.
Za niecałą godzinę Drew i Derek
powinni być w domu. GODZINA! Komu mam przez ten czas dokuczać, do kogo mówić?
Przygnębiał mnie fakt, że siedzę sam w domu. Nie, chwila. Justin Bieber nie
użala się nad sobą. Zastanawiało mnie jedynie, gdzie do cholery jest Jason. Nie
mówił, że ma w planach jakiś wyjazd, a o tej godzinie zazwyczaj spał jeszcze w
łóżku. Z resztą, kogo to obchodzi. Nigdy nie spędzał dużo czasu w domu,
podobnie jak i ja. Nagle usłyszałem niewdzięczny dźwięk dochodzący z mojego brzucha.
Sprawdziłem czy ktokolwiek raczył się rano zrobić zakupy. Jednakże w lodówce
panowała cisza, spokój i pustka, podobnie jak i w moim żołądku. Postanowiłem
zrobić święto z tego zwyczajnego dnia i wybrać się do supermarketu.
„Masło,
chleb, ser, mleko, płatki, keczup” – standard. Znalazłem jakieś drobniaki na
czarną godzinę w komodzie i opuściłem swój dom. Supermarket znajdował się ponad
kilometr od naszej budy, na pieszo jakieś 10 minut drogi, niewiele.
Postanowiłem więc iść nadzwyczaj powoli, aby wrócić do domu razem z Drewem i
Derekiem. Powiedzieć, że byłem na zakupach i dlatego nie zrobiłem obiadu.
Trochę dziecinne, ale ponownie: kogo to obchodzi? – wzruszyłem ramionami.
Około pół godziny później, wracałem
do domu pogwizdując pod nosem. Na podjeździe zauważyłem zniszczony samochód
moich braci. Uśmiechnąłem się w duchu. Lecz to, co zobaczyłem w środku, nie
było najlepszym pocieszeniem.
- Co ty
do cholery robisz tutaj? – wrzasnąłem wręcz.
________________________________________________________
Mamy drugi rozdział! HOPE YOU LIKE IT!!
Postarałam się i dodałam go dzisiaj, jednakże kolejny rozdział pojawi się dopiero za tydzień, ponieważ mam ważny konkurs w przyszłym tygodniu i muszę się pouczyć. Dziękuję wam za wszystkie komentarze. To wiele dla mnie znaczy. Nie spodziewałam się, że aż tyle osób polubi mój pomysł na opowiadanie.
W poprzednim poście zapomniałam podziękować kochanej Pepe, która wykonała cały szablon i wygląd bloga. A WIĘC OGROMNE PODZIĘKOWANIA DLA @rawrhazz :) Zapraszam do komentowania!
twitter
Jeżeli chcecie być informowani, odwiedźcie zakładkę "informowani" lol
________________________________________________________
Mamy drugi rozdział! HOPE YOU LIKE IT!!
Postarałam się i dodałam go dzisiaj, jednakże kolejny rozdział pojawi się dopiero za tydzień, ponieważ mam ważny konkurs w przyszłym tygodniu i muszę się pouczyć. Dziękuję wam za wszystkie komentarze. To wiele dla mnie znaczy. Nie spodziewałam się, że aż tyle osób polubi mój pomysł na opowiadanie.
W poprzednim poście zapomniałam podziękować kochanej Pepe, która wykonała cały szablon i wygląd bloga. A WIĘC OGROMNE PODZIĘKOWANIA DLA @rawrhazz :) Zapraszam do komentowania!
Jeżeli chcecie być informowani, odwiedźcie zakładkę "informowani" lol
Świetny:) @SwaggBiebsss
OdpowiedzUsuńomb. ♥ idealny. ♥
OdpowiedzUsuńZajebisty xD
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuń